Sensacja przy Łazienkowskiej

W meczu czwartej kolejki Ligi Mistrzów, który odbył się przy Łazienkowskiej 3, zdecydowanym faworytem był zespół gości. Mało kto spodziewał się bowiem tego, że warszawska Legia będzie w stanie nawiązać walkę z obrońcą tytułu, a więc drużyną Realu Madryt. Tym bardziej że dwa tygodnie temu w Madrycie zdecydowanie lepsi byli ówcześni gospodarze, którzy pokonali mistrzów Polski 5:1. Po raz kolejny okazało się, że piłka nożna jest sportem tak pięknym, jak i nieprzewidywalnym. Mistrzowie naszego kraju potrafili postawić się takim zawodnikom jak Gareth Bale, Karim Benzema czy Cristiano Ronaldo i zremisować z Realem 3:3.

Zwycięstwo o krok

Warto odnotować, że mecz ten odbył się bez udziału publiczności, co dla wszystkich w stolicy było sporym policzkiem. Trzeba jednak mieć na uwadze, że kibice warszawskiej Legii sami zgotowali sobie taki los, a wszystko przez bójki na stadionie w meczu przeciwko Borussii Dortmund. Efektem tego było zamknięcie stadionu, a jeden z najciekawszych meczów polskiej piłki ostatnich lat na żywo oglądać mogło jedynie około tysiąca kibiców, choć i tak większość z nich to dziennikarze czy oficjele. Sam mecz na pewno jednak nie zawiódł, a Legia mogla go nawet wygrać. Wprawdzie przegrywała już 0:2, to jednak się podniosła i na siedem minut przed końcem nawet prowadziła.

O awans do Ligi Europy

Szansy awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów wprawdzie już nie ma, ale w dalszym ciągu Legia może powalczyć o awans do kolejnej rundy Ligi Europy. Do tego niezbędne im będzie zwycięstwo w ostatnim meczu nad Sportingiem Lizbona.

2 komentarze